piątek, 30 lipca 2010

Kondom promujący lubuskie. Marszałku - masz od nas prawa autorskie za darmo!

Marszałek Marcin Jabłoński w łaskawości swej dał Jurkowi Owsiakowi 60 tysięcy. Wojewódzka władza chce się promować na Przystanku Woodstock. Swoją obecnością zaszczyci woodstokowiczów nawet wicemarszałek Elżbieta Polak. W stroju hippi rodem z różowych lat 70-tych będzie kapać się w błocie i wsadzać kwiatki do żołnierskich luf. Specjalnie dla niej do Kostrzyna ściągnięto dywizję pancerną z Żagania. Żeby Elka Polak miała do czego wsadzać.

Marszałek promuje nowe logo województwa i hasło, które wprowadzi nas wszystkich do Europy. Lubuskie warte zachodu jest na przystankowych balonach, folderach reklamowych, powiewa na woodstockowej scenie. I psu to wszystko na budę. Już widzę, jak goście przystanku pod wpływem wizualnej propagandy biorą sobie lubuskie do serca. Już widzę, jak wracają do domów i mówią – Mamo, mamo, czy wiesz, że lubuskie jest warte zachodu?

Marszałkowscy specjaliści od pijaru przespali swoją szansę. Zachowali się jak facet, który idzie spać, gdy w łóżku seksowna blondyna. Każdy kto kiedykolwiek spędził noc na Woodstocku, wie czego tam najbardziej potrzeba – kondomów. Marszałku! Spróbuj sobie postać trzy godziny w kolejce po gumki na stacji benzynowej.

O ile trafniejszym gadżetem reklamowym byłyby prezerwatywy z logiem województwa? Wtedy nawet hasło warte zachodu nabrałoby głębi. Dosłownie i w przenośni.

10:57, arabydwa
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 lipca 2010

Janusz Kubicki i Tomasz Nesterowicz zapraszają na kolejny wspaniały, legendarny, max super hiper mega Festiwal Piosenki Radzieckiej

Cieszę się, że kolejny raz na deskach zielonogórskiego amfiteatru będziemy świadkami wyjątkowego artystycznego widowiska, którego niezwykle mocną stroną jest przywiązanie do tradycji. Historyczna konotacja w połączeniu z nowoczesnością sprawia, że każdy kolejny festiwal ma swój wyjątkowy klimat – przede wszystkim muzyczny, ale także mentalny, co przekłada się zawsze na doskonałą atmosferę.

Co więcej, Festiwal Piosenki Rosyjskiej jest już konkretną marką, kojarzoną jednoznacznie z naszym pięknym miastem. A to w połączeniu z rewelacyjną publicznością i profesjonalnym wymiarem artystycznym pozwala nam szczycić się najlepszą i jedyną tego rodzaju imprezą w Polsce.

Życzę wszystkim niezapomnianych muzycznych wrażeń.

Prezydent Miasta Zielona Góra
Janusz Kubicki

Festiwal Piosenki Rosyjskiej jest zupełnie wyjątkową ofertą. Zarówno kompozycje, artyści, jak i język, w którym są wykonywane, usłyszycie tylko w Zielonej Górze. Takich wrażeń nie zapewni Wam żaden inny polski festiwal muzyczny. Nie powielamy cudzych pomysłów, nie udajemy innych festiwali. Nasze przesłanie jest wyjątkowe.

Życzę wszystkim widzom Festiwalu Piosenki Rosyjskiej niezapomnianych przeżyć!

Tomasz Nesterowicz
Dyrektor Festiwalu Piosenki Rosyjskiej - Zielona Góra 2010

19:41, arabydwa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 lipca 2010

Uwaga, uwaga!!! Mamy dla was wiadomość z ostatniej chwili – gorącą jak bułeczki z Tesco. Nasz ulubieniec Adam Fularz nareszcie poszedł po rozum do głowy i zakłada komitet wyborczy. Niżej prezentujemy odezwę Fuligana do narodu zielonogórskiego.

Moi drodzy! Co powiecie na listę "Ekobojkot Gazety Wyborczej" w wyborach samorządowych w Zielonej Górze? Wyborów wygrywać nie zamierzamy, ale nagłośnić ten skandal, którego dokonała Gazeta Wyborcza, ależ owszem – pisze na swoim blogu Fuli.

O sporze na śmierć i życie, który z Gazetą Babilońską wiedzie Fuligan, pisaliśmy już na łamach bloga. Niezorientowanych odsyłamy do zakładki: Fularz. Znajdziecie tam zarys programu wyborczego Fuligana i psychologiczną analizę jego bogatej osobowości. Do Adama zaś kierujemy słowa te:

Dzieckiem w kolebce urwałeś łeb Hydrze,

Tyś młody zdusił Centaury,

Piekłu ofiarę wydarłeś,

Do nieba poszedłeś po laury.

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga.

Łam, czego rozum nie złamie.

Adamie! Orla twych lotów potęga,

Jak piorun grzmi twoje ramię!!!

Grz! Grz! Grz!!!

21:31, arabydwa , Fularz
Link Komentarze (1) »

Gazeta Lubuska odsądza od czci i wiary młodzieńców, którzy leją na zielonogórskie kamienice. - To skandal! Ludzie bez skrępowania sikają w centrum miasta! - krzyczy tytuł jednego z artykułów. Jego autor w perwersyjnych zapędach dorzuca jeszcze wideo. Widać lubi sobie popatrzeć na sikających mężczyzn.

Poczuliśmy się w obowiązku stanąć w obronie bezimiennych i skrzywdzonych przez Lubuską. Kto nie sikał w miejscu publicznym, niech pierwszy rzuci kamieniem. Pozostali mogą rzucić okiem na wideo, które wygrzebaliśmy dla was na YouTube. Film zadaje kłam dziennikarskiej tezie, że sikający młodzieńcy to istoty prymitywne - do psów podobne, co zwykły oznaczać swój teren. Widać wyraźnie, że odznaczają się wysoką kulturą. Tego typu zachowania mogła wykształcić jedynie cywilizacja rozwinięta.

Akt oddania moczu staje się przykładem bezinteresownej współpracy. Członkowie grupy sikających dokonują między sobą podziału. Jedni udają się pod ścianę i wystawiają wrażliwsze części ciała na zewnętrzne zagrożenie. Drudzy w roli strażników dbają o ich bezpieczeństwo. Z jaką troską jeden z bohaterów sprawdza stan rury odprowadzającej wodę z dachu. Wie dobrze, że spadające żelastwo może być zagrożeniem dla bezbronnego kolegi.

Niech ta wzruszającą postawa będzie dla Lubuskiej natchnieniem. No chyba, że dziennikarze gazety są jak ten popularny hindus. Mężczyzna od lat niczego nie je. Odżywia się energią z kosmosu.  W przypadku Lubuskiej może być odwrotnie. Jedzą, piją, ale wydalają w kosmos. Mam tylko nadzieję, że to inny kosmos, niż ten który upodobał sobie hindus.

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100720/POWIAT16/121361668

środa, 21 lipca 2010

Patron winarzy i ex-papież poniósł pierwszą w swojej karierze porażkę w MMA. Urbanator musiał uznać wyższość bezbożnego bożka Bachusa i poddał walkę w drugiej rundzie

Św. Urban rozpoczął walkę z wielkim animuszem. Pobłogosławił pola uprawne, nawrócił kilkudziesięciu miłośników MMA i wydał dyspozycję budowy kościoła. Początek starcia był piorunujący. Grad low-kicków i zdrowasiek nie zrobił jednak żadnego wrażenia na pogańskim bożku. Bachus wykonywał dwuznaczne gesty w stronę Urbanatora, chwalił się, gdzie wsadzi jego pastorał, w międzyczasie zabawiał się z pobożnymi Winiarkami. Szybko stało się jasne, że muskularny święty nie będzie w stanie zagrozić ważącemu ponad 200 kg Bachusowi.

Urbanator krwawił już w pierwszej akcji. Uratował sytuację, dzięki przemianie posoki w wino. W pewnym momencie udało mu się nawet przewrócić rywala na ziemię. Bachus to jednak niezwykle doświadczony wojownik. Znał słabą stronę patrona winiarzy i zaczął się do niej dobierać. Z minuty na minutę Urban miał coraz mniej sił, a Bachus coraz większą przewagę. Strach pomyśleć, do czego by doszło, gdyby walki nie przerwał gong.

W drugiej rundzie rozochocony i ubrany tylko w stringi bożek całkowicie zdominował Urbanatora. Święty zdołał wytrzymać na ringu zaledwie minutę. – Zapamięta ją do końca swojego życia w 230 r. n.e. – komentowali zgodnie historycy i teologowie. Pod naporem silnych ciosów rywala Urban poleciał na deski. Bachusowi dwa razy powtarzać nie było trzeba. Założył świętemu swojego słynnego odwróconego nelsona. Urbanator ledwo zdążył poddać walkę, chociaż złośliwi twierdzą, że nie zdążył.

To pierwsza porażka św. Urbana w MMA. Wcześniej ex-papież i patron winiarzy pokonał Swarożyca– zniewieściałego patrona ogniska domowego a także Jakatekutli – azteckiego boga małych i średnich przedsiębiorców.

http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,8159040,Listy__Poganski_Bachus_kontra_swiety_Urban.html

wtorek, 18 maja 2010

Nasza pielgrzymka do Częstochowy. Arabydwa piersi od prawej

Miało już nie być tego bloga. W pewnym momencie daliśmy się pożreć systemowi. Zamiast głosić wam dobrą nowinę, zajęliśmy się zarabianiem kasiorki i pogonią za ładnymi dupeczkami. Daleko nas to nie zaprowadziło. Z pustymi kieszeniami i moralnym kacem wracamy. Bądźcie naszą Częstochową, do której na klęczkach udamy się po łaskę odkupienia.

Wiele dobrego nas ominęło. Prezydent Kubicki powiesił sławetną tablicę na ratuszu, by się później pod figowym listkiem schować. 100 tysięcy mieszkańców Zielonej Góry omal nie zmarło na zawał serca w oczekiwaniu na oddanie trybuny „K”ur...  Ta literka w nazwie do czegoś zobowiązuje. I była jeszcze katastrofa w Smoleńsku, dzięki której odmieniła się cała, polska sfera polityczna…

Dzięki tej przemianie ostatnich miesięcy nie powinniśmy mieć już nic nowego do dodania. Zapanowała w końcu zgoda narodowa, politycy na anielskich skrzydłach wznieśli się nad podziałami. Dlaczego więc dziwnym trafem reaktywujemy naszego bloga?

21:18, arabydwa
Link Komentarze (4) »
środa, 17 marca 2010

Fot. Marszałek Jabłoński i jego innowacyjny długopis- harmonijka

Marszałek Marcin Jabłoński zlecił przygotowanie koncepcji rozwoju województwa. To taki dokument, który powie władzom regionu, co zrobić by województwo stało się  trzecią Irlandią. Jak wszyscy wiemy, ta druga jest już zarezerwowana. Przed wyborami zaklepał ją pan ”jeszcze nie premier” Tusk. Darowanej Irlandii w zęby się nie zagląda. Nawet wersją trzecią nikt w województwie nie wzgardzi. Zwłaszcza, że Lubuskie czeka cudowna przemiana za bezcen.

Przygotowanie koncepcji będzie kosztować marszałka jedyne 150 tysięcy. To nic w porównaniu z odkrywczym charakterem tego dzieła. Autor dokumentu właśnie uchylił rąbka tajemnicy. Prof. Grzegorz Gorzelak z Uniwersytetu Warszawskiego doradza nam innowacyjność. - Kto nie jest innowacyjny, musi pozostać biedny. Tylko innowacyjny może pokusić się o to, aby być bogatym - rzeczowo wyjaśnia.

W Lubuskiem wszyscy są łasi na bogactwo. Jak widać profesor idealnie się wstrzelił w potrzeby. Jednak naukowiec w swojej nieokiełznanej odkrywczości posuwa się zdecydowanie dalej. Mówi - trzeba wam metropolii. A sporo w Lubuskiem metropolii brak, powinniśmy poszukać ich w innych  polskich i zagranicznych miastach. Naukowiec prawi też o edukacji, w końcu profesor to i wie co mówi. Przypomina, że mamy granicę. Ma rację. Przez piosenkę  Keine Grenzen Michała Wiśniewskiego ten fakt całkiem wyleciał mi z pamięci. Dobre rady zawsze w cenie. Kto by pomyślał, że najprostsze pomysły mogą okazać się najlepsze. A nawet  innowacyjne. Że też sam na nie nie wpadłem.

W realizację śmiałej koncepcji profesora nikt w województwie nie wątpi. Wszyscy pamiętamy jak wielkim sukcesem okazała się poprzednia strategia regionu. Jeszcze 10 lat temu  ten sam profesor doradzał nam mierzyć w: przedsiębiorczość, edukację i  turystykę. Gdzie byśmy byli dzisiaj bez jego serdecznych rad. A tak... Firmy są? - Są. Szkoły są? - Są. A może jakieś bunkry macie? Mamy. I proszę, strategia zrealizowana w 150 procentach.

Nie łudźmy się jednak, że trzecia Irlandia sama się u nas wybuduje. Że jak Afrodyta wyłoni się z odrzańskich fal. Województwo to my i  innowacyjność musi zagościć w naszych domach. Chociażby na gruncie erotycznym. Wszyscy będą szczęśliwsi i jakoś przełkniemy fakt, że z kolejnej wielkiej koncepcji wyjdzie kolejna mała innowacja.

11:08, arabydwa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 marca 2010

Kobitki z Zielonej Góry! Do diaska! Miejcie honor i przyznajcie się! Te małomiasteczkowe i wsiowe damy już to zrobiły i w Świdnicy, i w Krośnie i Leśniowie. Laski biły się w swoje duże piersi i przyznały - Gwałtu nie było. Piękne zielonogórzanki, pora na Was. Nie bójcie się samosądów ani ognia krytki. Dzięki temu nasi policaje zaoszczędzą kilkastet, kilkadziesiąt, kilka tysi złotych na dochodzeniu w sprawie widmo!

Mariola już się przyznała. Jest dziewicą!

12:35, arabydwa
Link Komentarze (2) »
środa, 03 marca 2010
sobota, 27 lutego 2010

Tu było zdjęcie Mietka Karramby Bonisławskiego, który wsiada do tramwaju zwanego pożądaniem. Skoro Gazeta Lubuska nie pozwala nam na publikację fotografii, dajemy foto baby z brodą. Pozdrawiamy spiętych redaktorów GL!

Każde miasto ma jakiegoś czarnego bohatera. Taki szwarc charakter, który w najmniej spodziewanym momencie wali nam obuchem w łeb i mówi przy tym: Karrramba! Wiecie o kim mówię...? To ten, który wychyla się z pędzącej w naszym kierunku drezyny i krzyczy: Die you fucking bicyclist! ( W wolnym tłumaczeniu: Uciekaj biedny rowerzysto, bo to nie jest droga dla pedałow). Toruń ma ojca Rydzyka, Gorzów Tomasza Golloba a u nas rządzi Mietek Bonisławski.

Mietek pochodzi z Krainy Deszczowców. To takie miejsce, gdzie nie ma rowerzystów. Może kiedyś byli jacyś, ale wszyscy zgineli pod kołami kolejki szprotawskiej. Bo w Krainie Deszczowców, odwrotnie niż w Zielonej Górze, wszystkie ścieżki rowerowe zamienia się w tory kolejki szprotawskiej. Kolejką szprotawską jedzie się do pracy, do kina, do kościoła a nawet do kibla - oto dewiza największego z Deszczowców.

Mietek Bonisławski zawsze lubił jeździć kolejką. Najlepiej na długie dystanse. Raz się jednak zagalopował i pojechał do Zielonej Góry. Pech w tym, że akurat prezydent Kubicki nastał i wspólnie z Gazetą Wyborczą postanowił zdelegalizować kolejkę. I utknął biedaczysko w miejscu. I teraz każdej nocy śni mu się kolejka a on jak uberkonduktor. Ta kolejka zwana pożadaniem...

20:38, arabydwa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 lutego 2010

Rozmowa Komarnicki - Dowhan - araby dwa version 1.0

Robert: Władku!

Władek: Robercie?

Robert: Kończmy waści, kończy swary głupie!

Bo choć kasy mam, oj niemało, dobrze wiesz Władku,

że akurat tej miłości to ja nawet za Marki nie kupię!

Władek: Cycuś! Młodyś chłop i przystojn, to przynać muszę szczerzę.

W zgody, miśki, miłości między Grun a Lands Bergami ni chuja... Nie wierzę.

Powiem ci jednak skrycie, niczym na rozmowie Drzewiecki - Chlebowski,

że ubić na tym możemy interes zacny, ba wręcz boski!

Porzućmy więc troski pogódźmy się na krótko.

Wydajmy foldery i w barwach dwóch klubów szaliczki,

uraczmy się wódką!

Robert: Władku, Władziuniu kochany nie wiedziałem, że pójdzie mi aż tak gładko.

To co zgoda do derbów w Zielonej,

a później zajmiemy się jatką?

Napisze lubuska, zadzwoni radio zachód, niechaj tak będzie,

tyś swój chłop jest,

choć żona mówiła mi:

Robuś ta zgoda to na chuj?

Władek: Uścisnij więc rąsie, ty bulbasku sympatyczny.

Zaraz cyrograf przyrządzę, parafkę złożysz tyś mój śliczny.

Kasiunia z nieba niech się leje, kochajmy się! Może zatańczymy?

Słuchaj młody, córę mam na wydaniu.

Zorganizuj mi w Hevenie oświadczyny.

Robert: Władeczku najdroszy o nic martwić się nie musisz.

Cieszę się, że zgoda jest ugadana.

Chciałbym wykrzyknąć z radości niecenzuralne kurwa,

lecz krzyknę...

bo po pielgrzymce do Lichenia jestem,

uwielbiajmy Pana!

 

Tagi: żużel
22:44, arabydwa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2010

Fot. W Gorzowie już wiedzą, kim jest zielonogórski gwałciciel. A prezes Dowhan chce się bratać z kibicami Stali. Ech... - jak mawia ten drugi Arab

Nie poznaję ostatnio prezesa Dowhana. Najpierw dobrowolnie zrzekł się mandatu radnego... Do tego spontanicznego czynu zachęcili go koledzy z PO - To nie tak Robert, że stałeś się dla nas niewygodny i nabruździsz nam podczas kampanii wyborczej. Ale... odejdź - tłumaczyli. Teraz prezes Dowhan wyciąga lepką rękę do kibiców Stali Gorzów. Chce nawiązania wzajemnych stosunków. I nie chodzi mu tu o stosunki przedmałżeńskie. Robert! Czy cię już do reszty pop...?

Przepraszam za niecenzuralne słownictwo. Kiedy pisałem poprzedni akapit, oglądałem właśnie zdjęcie, które publikujemy u góry. Nie wiedziałem jeszcze, że mamy do czynienia ze sprawą o jakiej się toromistrzowi nie śniło... Nawet w jego ulubionych snach, gdzie baraszkuje po torze z roznegliżowaną drużyną Falubazu. Ale do rzeczy. Jak poinformował nas rzecznik ZKŻ Marek Martix Jankowski wszystko przez wizytę Roberta Dowhana w Licheniu...

Prezes Falubazu wybrał się do sanktuarium maryjnego, aby wymodlić sobie stołek prezydenta miasta. Przy okazji zamierzał uzyskać wsparcie Księży Marianów w krucjacie przeciw Gorzowowi. - Siedem plag egipskich nad Wartą i po sprawie - planował w skrytości ducha swego. Nieoczekiwanie doznał objawienia.

Dowhanowi ukazała się w Licheniu Matka Boska Żużlowa. Ta sama, która niegdyś dokonała przemiany błota w żużel i zesłała z niebios złoty medal Falubazu. Rozmowa brzmiała mniej więcej tak: - Robert! Czy cię już do reszty po...   kićkało? Prezes Dowhan aż się przeżegnał z wrażenia. Oczywiście w lewo - jak na prawdziwego żużlowca przystało.

sobota, 20 lutego 2010

Fot. Nie wierz kobicie, nawet Marisie Miller!

I jak tu wierzyć kobiecie? Gwałtów i napadów z Krosna Odrzańskiego i Leśniowa nie było? Moja kobita gdy o tym jej powiedziałem, stwierdziła - Nie wierze! Ktoś je szantażuje! Ktoś steruje nimi jak marionetką! Misiek zrób coś z tym! - krzyczała. Misiek sącząc poranne piwo niepasteryzowane lubuskie odrzekł - Nie wierz nigdy kobiecie... Po czem zasiadł do swojego stacjonarnego peceta.

Po co obie babki chciałyby kłamać? Dla hajsu? Przecież wywiadów pewnie udzielały za darmo? A może któraś miała łebka i ktoś ją nakrył? Ta Krośnianka Odrzanka sprzedawała mediom taką historię - Drań mnie zaaktakował od tyłu, wywróciłam się i dałam mu porządnego kopniaka, po czem zaczełam spierd... do kiosku - mówiła. Po czem, na polizei przyznała po jakimś czasie, że sama sobie ta rany zrobiła.

Druga z kobit poszła jeszcze dalej - Przyszli udawali komorników to ich nie wpuściła ja żem, poczekała aż pojadą i chciała w piecu napalić! To on mnie wtedy hapsnął, spodnie i rajty nożem przedziurawił i zgwałcił. A jak gwałcił to jeszcze kumniarkę zdejmnął - mówiła Leśniówka.

Cóż teraz? Obie babki zmobilizowały pół kraju - policję, telewizję, radia. Kurde no wszystkich. W najgorszym przypadku dostaną po trzy lata. W najlepszym, a wiadomo że tak się skończy, może jakieś zawiasy. I jak tu wierzyć mam teraz swojej kobicie, gdy widzę że jak dzwoni ten amant o 2 w nocy, a ona się chichra w łazience i mówi że to Baśka z pracy dzwoniła!

piątek, 19 lutego 2010

Jan Papina sprzedał bitwę. Zarobił tyle, że do końca życia nic więcej robić nie musi. Na co więc wyda kasę? - Na dziwki - odpowiada. A nawet jeżeli tak nie odpowiada w rzeczywistości to każdy rozsądny facet po 50. udzieliłby takiej odpowiedzi. I got 99 problems but bitch ain't one - rymował Jay-Z. Jay-Papina może zarymować zupełnie odwrotnie. Zresztą poprosił już 50 centa o nagranie teledysku w pimpowskich klimatach. Fifty, gdy usłyszał muzykę Papiny był w szoku. Szybka lekcja polskiego w Ochli jednak przyniosła efekty. Fifty gada jakby się na Podkarpaciu urodził. Nawet Snoop Dogg całkiem nieźle po polsku włada. A piosenka Papiny jest hitem na youtubie.

 

15:09, arabydwa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lutego 2010

Fot. ArabDrei

Pamiętacie jak Andrzej Lepper przyjeżdżał do Zielonej Góry? To były piękne dni... Wtedy nareszcie czułem, że nasze miasto się liczy. Że wreszcie jesteśmy pępkiem świata. Raz nawet spotkałem pana premiera na deptaku. W glorii chwały spacerował dokoła ratusza a z nim dwie na wskroś cycate blondynki. Twarze oblubienic Leppera już dawno uleciały mi z pamięci. Te biusty pozostaną ze mną na zawsze. Na łożu śmierci je sobie przypomnę.

Zamiłowanie do kobiecych wypukłości skończyło się dla pana Andrzeja tragicznie. Sąd wykazał się totalnym brakiem zrozumienia i skazał WICEPREMIERA! na dwa lata i trzy miesiące odsiadki za udział w zorganizowanej sexaferze. Sędzia nie dał wiary tłumaczeniom, że Andrzej Lepper przyjmował korzyści o charakterze seksualnym jedynie w samoobronie. A ty ile razy musiałeś bronić się przed kobietami? No to widzisz! Totalny to brak szacunku do władzy.

Andrzej Lepper chce się odwoływać, ale przykład Stasia Łyżwińskiego pokazuje, że za daleko nie zawędruje. Co najwyżej pod prysznic na koedukacyjne spotkanie z nowymi kolegami. Kto z nas w końcu nie chciałby tego zrobić z premierem? Wiadomo - tylko ci co wolą prezydenta! W więzieniu chyba jednak nie ma zbyt wielu miłośników PiSu. Lepper nie miał więc większego wyboru i poszedł za popularnym przykładem. Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku kazał wytatuować sobie mapę. Liczy, że jak bohater Prison Breaka pryśnie przy pierwszej okazji. Podobno kanał wentylacyjny jest zaraz za prawym sutkiem. Ale ciiii....!!!

17:37, arabydwa
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7